|
Jak powstała zapiekanka… Dawno, dawno temu, kiedy hamburger był jedynie tworem wyobraźni, a hot dog, leżał na dnie szafy pomysłów kulinarnych, żył sobie kucharz o imieniu Zapiek.
Poczciwy i pracowity brzuchacz, słynął z rozmaitych potraw, które nieziemsko gładziły podniebienie i kojąco działały na duszę. Gotował, próbował, mieszał, przyprawiał, a gdy potrawa była idealna, w całym mieście odbywały się tańce, zabawy i wielka uczta.

Pewnego dnia, po nieudanych próbach wymyślenia nowej, nietypowej potrawy Zapiek stwierdził, że wszystko, co najpyszniejsze już w swoim życiu przyrządził. Nie tracąc jednak nadziei na kolejne, kulinarne odkrycia, wyruszył w świat w poszukiwaniu niepowtarzalnego smaku. Przemierzał lasy, góry i jeziora, odwiedzał najodleglejsze krainy. Bezskutecznie. Wszystkie napotkane potrawy były już mu dobrze znane.

„Mieszkańcy mojego miasta przestaną uznawać mnie za najlepszego kucharza, a ich życie stanie się monotonne i smutne…” - zrezygnowany usiadł pod drzewem i zaczął szlochać.
|
Nagle, jak grom z jasnego nieba, rozległ się wieeelki hałas. Ognisty piorun uderzył w pobliską jaskinię, nagrzewając ją do czerwoności. Początkowe przerażenie w oczach kucharza szybko zniknęło, w momencie, kiedy zaświtał w jego głowie pewien piekielnie smaczny pomysł….

Składniki, które zbierał do wynajdowania niecodziennych potraw, posypał grubą warstwą sera. Po czym, na podłużnym płacie pieczywa (nazwanym później bagietką) wsunął do rozgrzanej jamy skalnej. Za kilka chwil wyciągnął złociste, chrupiące, pieczone na żywym ogniu cudo, z ciągnącym się, rozpływającym w ustach serem. „Pychota” - wrzasnął i bez chwili namysłu zaczął dodawać różne dodatki.

Zapiek z dumą wrócił w swe rodzinne strony. Trik z pieczonym daniem powtarzał nie raz. Mieszkańcy, zajadali się nowym przysmakiem. Byli spokojni o swoje podniebienie i dobry nastrój, który wzrastał z każdym, kolejnym kęsem. Chrupiąca przekąska natomiast, na cześć kucharza nad kucharzami okrzyknięta została ZAPIEKANKĄ

|